Thursday, December 31, 2009

Na koniec roku


Nic cię tak nie zdołuje, jak twój własny proboszcz...

...i jego przemówienie na koniec roku.

Co było w nim nie tak? Na pozór nic, a jednak pozostawiło po sobie jakiś wyrzut. Wyrzut własnego sumienia, że przecież dało się więcej zrobić. Wystarczyło tylko trochę więcej konsekwencji, trochę mniej lenistwa, więcej determinacji. Można było zrobić więcej, ale nie zrobiłam i co mi pozostaje na koniec roku? Dyskomfort po przemówieniu proboszcza, wyrzuty sumienia... pozostaje pytanie "co dalej?" "od czego znów zacząć?" 

Nie lubię postanowień noworocznych, bo one nigdy nie wychodzą, ale mimo to nowy rok zawsze jest okazją żeby dać z siebie więcej, dać drugiemu człowiekowi, oddać cząstkę siebie, oddać trochę miłości, poświęcić się nieco... tego sobie życzę. Zdrowie! :P (kompotem z truskawek)