jak bardzo przemawia do mnie dzisiejsza Ewangelia:
"Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną." (Mt 6,19)
podczas słuchania tej Ewangelii na dzisiejszej mszy, zobaczyłam jak jeszcze bardzo pokładam ufność w tym, co nietrwałe i przemijające
jak bardzo lokuję swoje nadzieje w człowieku i owocach jego pracy, a jak mało jeszcze w Bogu
dziś jak nigdy rozumiem słowa "mól i rdza niszczą..."
rozumiem nie tylko w kontekście końca czegoś i przemijania, w kontekście niszczenia i nietrwałości, ale również w kontekście wieczności
nic, w czym tu na ziemi pokładamy nadzieję, nie może dać ani pełnego szczęścia, ani nie jest wolne od rozczarowań i cierpienia
nic co sam człowiek stworzył, nie może samo człowiekowi wystarczyć...
wygląda na to, że stracę pracę
dowiedziałam się, że cały mój wysiłek jest niewiele wart
skoro na nic moja praca, to chyba odejdę
piszę chyba, ale to raczej pewne
muszę tylko na nowo odnaleźć początek
na nowo poukładać to, co się gdzieś porozkładało
odszukać się na nowo w pracy...
i tak sobie myślałam wczoraj, kiedy szłam w tym deszczu ulewnym ze sklepu,
że chyba tak to miało być wszystko,
abym robiła znów to, co gdzieś leży zaniedbane
abym miała więcej czasu dla dzieci i rodziny
abym sama mogła ustalać tryb mojej pracy
abym też miała czas dla innych ludzi,
dla wspólnoty
na rekolekcje
może właśnie po to tak się stało, abym zobaczyła co złe a co dobre
i abym też zobaczyła to, co w dzisiejszej Ewangelii, gdzie skarb swój lokuję
a może ktoś poszukuje bezrobotnej księgowej... ;)
Friday, June 22, 2007
Wednesday, June 20, 2007
animator
zanosiło się przede wszystkim dlatego, że już wszystkie pary w naszym kręgu pełniły tę funkcję z wyjątkiem nas
oczywiście miałam nadzieję, że Duch św. do tego nie dopuści, ale widać miał inne plany
tak więc, 19.06.07 po 9 latach naszej obecności w tej wspólnocie, zostaliśmy parą animatorską
dziwne to uczucie tak nagle zmienić swoje położenie w szeregu
niby to niczego nie zmienia, ale przecież na nas teraz będzie spoczywać odpowiedzialność za ten krąg
mam świadomość, że w pierwszej kolejności odpowiedzialność modlitewna, bo bez obecności Boga w każdej chwili i w każdym czynie, nie zajdziemy nigdzie
w drugiej kolejności odpowiedzialność za to jakie daje się świadectwo, wobec swojej wspólnoty, innych wspólnot, wreszcie całej wspólnoty ludzkiej, którą w niewielkim ułamku każdego dnia spotykamy na swojej drodze
później odpowiedzialność formacyjna i organizacyjna...
to wszystko od września przed nami
nie chciałabym, aby przez to ktokolwiek postrzegł mnie, że coś mi uderzyło do głowy, że stałam się pyszna i zarozumiała, że widać po moim zachowaniu, że cokolwiek to zmienia w moim stosunku do innych ludzi, dlatego chciałabym dbać już od samego początku, aby jedyne czego w moim życiu było więcej, to więcej modlitwy i więcej służby
może dobrze, że ten wybór pokryje się też z rekolekcjami ORD
daj mi o Panie więcej się modlić i lepiej
lepiej i sumienniej wypełniać zobowiązania
widzieć w człowieku kogoś większego ode mnie
do którego posłałeś mnie, abym była tym najmniejszym
daj mi wszystko rozumieć właściwie i pozwól działać z rozwagą
mając na celu dobro wspólnoty - wszystkich razem i każdego z osobna
znając siebie, wiem jakie stoją przede mną zagrożenia, dlatego już teraz chcę, żeby to nie było moje działanie, ale działanie Chrystusa we mnie
Sunday, June 03, 2007
niedziela
natchnęło mnie dziś na słuchanie Rubika
a właściwie Jacek mnie natchnął swoim opisem
to dobra odmiana po tym wszystkim, czego słuchałam ostatnio i pewnie dobra na niedzielę dobra po tym całym męcząco przytłaczającym dniu...
bo życie jest tak bezsensownie przytłaczające
tak przytłaczająco bezsensowne...
a wszelkie poszukiwania sensu czegokolwiek, nie przynoszą zadowalającej odpowiedzi
i chyba już nikt nigdy nie odpowie na pytanie "po co?..."
tylko, że to nie może przeszkadzać żyć normalnie, tylko jak to jest normalnie...?
nie raz już zastanawiałam się, czy człowiek jest zobowiązany do poszukiwania sensu życia
czy wszystko musi mieć sens od spraw banalnych poprzez wielkie?
a jaki sens ma szukanie sensu, skoro człowiek i tak zakończy życie
no owszem, trzeba zapracować na życie wieczne
ale nie wystarczy być...
a po co być...
wiele osób odpowiadało na pytania w przeróżny sposób, ale czy ktokolwiek zdołał mnie przekonać...
od wielu lat zadaję sobie pytanie "po co?"
odpowiedź zna pewnie tylko Bóg...
a deszcz jest taki piękny...

a właściwie Jacek mnie natchnął swoim opisem
to dobra odmiana po tym wszystkim, czego słuchałam ostatnio i pewnie dobra na niedzielę dobra po tym całym męcząco przytłaczającym dniu...
bo życie jest tak bezsensownie przytłaczające
tak przytłaczająco bezsensowne...
a wszelkie poszukiwania sensu czegokolwiek, nie przynoszą zadowalającej odpowiedzi
i chyba już nikt nigdy nie odpowie na pytanie "po co?..."
tylko, że to nie może przeszkadzać żyć normalnie, tylko jak to jest normalnie...?
nie raz już zastanawiałam się, czy człowiek jest zobowiązany do poszukiwania sensu życia
czy wszystko musi mieć sens od spraw banalnych poprzez wielkie?
a jaki sens ma szukanie sensu, skoro człowiek i tak zakończy życie
no owszem, trzeba zapracować na życie wieczne
ale nie wystarczy być...
a po co być...
wiele osób odpowiadało na pytania w przeróżny sposób, ale czy ktokolwiek zdołał mnie przekonać...
od wielu lat zadaję sobie pytanie "po co?"
odpowiedź zna pewnie tylko Bóg...
a deszcz jest taki piękny...

Subscribe to:
Posts (Atom)