nad specyfiką snów zastanawiał się już niejeden, czy są one odbiciem rzeczywistości?, odreagowaniem wydarzeń dnia?, rozładowaniem przemęczonej psychiki?, ujściem pragnień?, dojściem do głosu niezrealizowanych zamierzeń?, krzykiem nieosiągalnych marzeń?... a może wszystkim po kolei?
śnią mi się ostatnio dziwne rzeczy: a to ciotka została uduszona, to znów szwagier wyskoczył z okna, innym razem nie zdążyłam na końcowy egzamin w szkole, dziś Wiesiek łaził po bagnach i uciekał przed wariatem
ale przecież,mimo tragizmu, sny nie były ani tragiczne, ani przerażające, to nie te z których człowiek budzi się spocony
każdy sen ma swoje drugie dno, wątek ukryty (dla niewtajemniczonych), ale ważniejszy niż cała fabuła, wątek który nadaje mu charakter
i moje mają, można powiedzieć nawet ten sam mają, a jeśli nie ten sam do końca, to o tej samej tematyce
tematyka mnie nie dziwi, choć dziwne jest, że wciąż ona się u mnie powtarza skoro dotyczy dawnych dziejów i osób z którymi nie mam absolutnie nic do czynienia
dziwi mnie fabuła, barwna,szybka i zmieniająca się akcja i osoby biorące w niej udział - skąd się biorą morderstwa i samobójstwa, skąd mosty i wieżowce, windy i parki, bagna i lasy, kościoły i festyny, fabryki i szkoły, autostrady i peryferia jakichś dziwnych miast
skąd to się wszystko bierze?