Wednesday, August 15, 2007

zdjęcia

dziś tylko kilka fotek do obejrzenia
tytuł albumu mówi za siebie ;)
http://picasaweb.google.pl/christina.bm/Mieszkanie

Thursday, August 09, 2007

wreszcie jest

10.06.2007 - wracamy z rekolekcji weekendowych poświęconych zagrożeniom duchowym
12.06.2007 - pojawiamy się w Urzędzie Miasta, na wezwanie starszego referenta wydziału lokalowego, 
z papierem wyszczególniającym nasze zarobki z ostatnich 6 miesięcy
składają nam ofertę - mieszkanie 3 pokojowe w nowopowstałym, jeszcze nie oddanym osiedlu
oferta nas szokuje, nic lepszego, jeśli chodzi o mieszkanie, nie mogło nas spotkać 
odpowiedź dajemy następnego dnia i pozostaje nam czekanie, bo odbiór ma być 23 czerwca
23.06.2007 - doczekujemy się wreszcie tego dnia i okazuje się, że odbioru nie ma
25.06.2007 - odbiór jest, budowa oficjalnie zakończona, ale brak zgody na zasiedlanie
czekamy dalej...
3.07.2007 - dzwonię do UM z pytaniem co z tymi przydziałami i się dowiaduję,  
że nadal nie ma zgody na zasiedlanie i mam się dowiedzieć 10 lipca - już lekko poddenerwowani,
ale nie przeczuwamy dalszego obrotu wydarzeń
10.07.2007 - nadal nie ma zgody na zasiedlanie, pytam przemiłej pani w urzędzie
kto jest za nią odpowiedzialny - Główny Inspektor Budowlany - pada odpowiedź, denerwujemy się na inspektora ;P
16.07.2007 - wykazujemy jeszcze trochę cierpliwości, ale już coraz mniej, nadal brak zgody - co gorsza dowiadujemy się, że może to potrwać do końca miesiąca
27.07.2007 - już mocno wkurzeni dzwonimy do urzędu i dowiadujemy się, że jest wreszcie zgoda
i że mamy przyjść na oględziny oraz że dają nam klucze
31.07.2007 - w pełni radości idziemy na oględziny, popatrzeliśmy i...
kazali oddać klucze i czekać na skierowania do podpisania umowy, ile? tydzień
6.08.2007 - zgodnie z umową, dzwonimy do urzędu pełni nadziei, że to już i dowiadujemy się,
że czekają na podpisy od prezydenta
jadę tam o godzinie 13.30 i dowiaduję się, że prezydent nie wiedzieć czemu podpisy wstrzymał, miło...
7.08.2007 - czytam na portalu Ruda Śląska, że nowe osiedle uroczyście zostało otwarte
i widzę na fotkach prezydenta wręczającego klucze, zastanawiam się kto tu kogo robi w wariata
dzwonię do Wieśka do pracy i przekazuję mu wieści
8.08.2007 - Wiesiek nie wytrzymuje i już przed ósmą, przed otwarciem UM dzwoni tam po informacje
dowiaduje się, że część dokumentacji prezydent już podpisał a część nie, nas wśród podpisanych nie ma
resztę wydarzeń, chcę to szczególnie podkreślić, zawdzięczamy sprawności w działaniu
i wielkiej determinacji mojego męża, za co należy mu się podziw i uznanie

kobieta z urzędu każe dzwonić o 14, ale Wiesiek już nie daje za wygraną i pyta czy nie może dzwonić wcześniej,
więc pani referent godzi się na 12.
Wiesiek dzwoni 11.50 - dowiaduje się, że nasza dokumentacja jest już podpisana, o
12.00  jest w urzędzie, zabiera skierowanie i pędzi do Rejonu Eksploatacji Budynków podpisać umowę
i odebrać przydział. Trzeba wypełnić dokumenty, wpłacić kaucję i można odbierać klucze,
jest na to 45 minut. Wiesiek po 13 czyli tuż po zamknięciu REBu wychodzi z kluczami.
Co nam to dało?
Jeden dzień czekania krócej
Jako nieliczni załatwiliśmy to dzień wcześniej, więc wszędzie ominęły nas ogromne kolejki
zaoszczędziliśmy dużo czasu, może i nerwów i kto wie czy udałoby się obslużyć w jeden dzień wszystkich mieszkańców,
więc może zaoszczędziliśmy więcej niż jeden dzień
I co mi to jeszcze dało...
...przekonałam się, że mój mąż jest dzielnym człowiekiem

tak oto przedstawiają się 2 najdłuższe i najbardziej nerwowe miesiące naszego życia
a tak przedstawia się nasz nowy dom



Wednesday, August 01, 2007

zanim mnie odłączą

już sierpień...
długo się zabierałam do napisania...
a lipiec mi minął na denerwującym, niezwykle pochłaniającym i niezwykle nudnym zajęciu - na czekaniu
czekaniu na klucze do nowego mieszkania
i kiedy dziś miałam już je wreszcie odebrać, dowiedziałam się że jeszcze tydzień
znów tydzień
pieniądze się rozłażą - dobrze że przynajmniej już wszystko kupione (no jeszcze musze na wannę trzymać), zająć się pracą też raczej nie będę mogła, bo rano prawdopodobnie odetną mi net (wypowiedzieliśmy już umowę) a bez netu ani rusz
na rekolekcje nie jedziemy...
i tak czekać tylko pozostaje dalej
czasem się posmucić
czasem podenerwować
i urodziny Wieśka jeszcze zrobić w starym mieszkaniu
eh...
za 6 dni znów będzie poniedziałek...