Friday, December 01, 2006

road behaviour

zastanawiałam się dziś, przemierzając ulice Zabrza, nad czymś, co można określić "drogową kokieterią"
stałam kiedyś moim passatem na skrzyżowaniu, czerwone światło, moje myśli jak zwykle krążyły gdzieś w bliżej nieokreślonej przestrzeni, wzrok starał się doganiać te myśli wbijając się tępo przed siebie
i nagle spojrzenie na prawo...
obok facet również w passacie (dziw, że w tym samaym momencie też na mnie spojrzał), sekundy spojrzeń wyzwoliły w nas jakieś dziwne porozumienie
czy to ja dałam sygnał, czy on - kto wie i kto wiedzieć to może
zielone światło, pisk opon, jedziemy... dopóki droga jest dwupasmowa wszystko idzie gładko, on ciut przede mną - jego passat jest ze dwa modele wyższy od mojego, pewnie poszedłby nim daleko i tyle bym go widziała (no poza tym to facet, a ci mają jakąś większą zdolność do brawury, podejmowania ryzyka...) ale jedziemy...
droga się zwęża i zaczyna się wyższa technika jazdy :P 
slalomy między gęsto przemierzającymi samochodami, wzajemne wyprzedzanie, ryzyko i adrenalina
dojeżdżamy do A4 i tu przystojny facet z dwa modele wyższego passata, zjeżdża i zostawia mnie...
pomachałam mu tylko na pożegnanie i pojechałam w 
swoją stronę...

dziś to wspomnienie wróciło do mnie z refleksją, co właściwie sprawia, że ludzie 
poddają się drogowym ekscytacjom, kokietują się z pozycji swoich kierownic...

cdn...

No comments: