Wednesday, August 01, 2007

zanim mnie odłączą

już sierpień...
długo się zabierałam do napisania...
a lipiec mi minął na denerwującym, niezwykle pochłaniającym i niezwykle nudnym zajęciu - na czekaniu
czekaniu na klucze do nowego mieszkania
i kiedy dziś miałam już je wreszcie odebrać, dowiedziałam się że jeszcze tydzień
znów tydzień
pieniądze się rozłażą - dobrze że przynajmniej już wszystko kupione (no jeszcze musze na wannę trzymać), zająć się pracą też raczej nie będę mogła, bo rano prawdopodobnie odetną mi net (wypowiedzieliśmy już umowę) a bez netu ani rusz
na rekolekcje nie jedziemy...
i tak czekać tylko pozostaje dalej
czasem się posmucić
czasem podenerwować
i urodziny Wieśka jeszcze zrobić w starym mieszkaniu
eh...
za 6 dni znów będzie poniedziałek...

No comments: