Dawno temu, kiedy przeżywałam burzliwą i ekscentryczną młodość, miałam koleżankę, która swoją młodość przeżywała jeszcze burzliwiej i jeszcze ekscentryczniej. Stanowiłyśmy duet przyprawiający innych o palpitacje. Dawne to były czasy, równie przykre jak i fascynujące.
Dziś odezwała się do mnie, tak po prostu po latach, napisała. "Nie miałam kontaktu z Tobą kupę lat i szczerze powiedziawszy to nie wiem co z Ciebie wyrosło" Szczerze powiedziawszy, to sama nie wiem co z niej wyrosło.
W rozmowie przypomniała mi moje zamiłowanie do wszelakiego rodzaju pisarstwa i zapytała czy obecnie coś piszę. Pytanie to wydało mi się, jakby pytaniem nie o moją osobę, ja piszę? pisałam? kiedy to było? i tak dawno, że już nikt nie pamięta. Co dziwniejsze "przecież ty tak pięknie pisałaś" stwierdziła. Kpi ze mnie czy co, pomyślałam. Tak pięknie pisałam, że wszystkie moje "dzieła" znalazły swoje miejsce w piecu, zatem nie mogę ich ocenić po latach. Skoro jednak piec je przyjął jednym haustem, prawdopodobnie nie były takie piękne.
Mimo wszystko przypomniała mi stare dobre czasy, kiedy wychodziły spod naszych piór różnej maści wierszydła, sztuki teatralne, romanse, powieści, kabaretowe przedstawienia i co tam jeszcze nasze głowy zdołały ogarnąć, a potem siedziałyśmy, czytając sobie wzajemnie i śmiałyśmy się albo płakałyśmy nad naszą melodramatyczną sytuacją w jakiej nieustannie się znajdowałyśmy :P
No comments:
Post a Comment