Monday, May 21, 2007

live is music

od dawna Wiesiek nie pracował na nocną zmianę, a cały taki tydzień przede mną
odzwyczaiłam się...
dziś mój wieczór owładnęła muzyka

od kilku dni odkrywam w sobie fascynację nowym rodzajem muzyki, ale tylko fragmentami, więc dziś przyszedł czas na pochłonięcie całości
muzyka, od której zaczęłam jest bardzo energetyczna, wprawia w ruch wszelkie skrawki ciała, powoduje że coś gotuje się w środku i ma się ochotę popaść w jakieś szaleństwo i pociągnąć za nim innych, jak na tych reklamach coca-coli, gdzie całe miasto tańczy (ciekawe co powiedzieliby ci, którzy wiedzą, że ja nie lubię tańczyć i mam do tańca pogardliwy stosunek :P)
potem przeszłam na bardziej klasyczne rytmy i stwierdziłam, że wciąż mnie jeszcze zachwyca stary dobry rock oraz enigmatycznie brzmiące piosenkarki
wreszcie powróciłam do moich nowych szaleńczych podrygów i wśród tego niecodziennego wybuchu energii, odnalazłam spokojną piosenkę - taką na dobranoc - uciszającą wszystkie krzyki poprzednich, uciszającą wszystkie myśli, zmuszającą do poszukiwań i uświadamiań sobie to co tak oczywiste, że aż zapomniane
dzisiejszy wieczór to prawdziwa muzyczna podróż
i choć zazwyczaj takich podróży nie czynię, dziś przebyłam długą drogę
i na końcu tej drogi
mogę powiedzieć, ze
życie jest muzyką...

1 comment:

Anonymous said...

Christina potrafi zaskakiwać... :)
Serdeczności :D